Świat Polonii - witryna Stowarzyszenia Wspólnota Polska
Kalendarium   
ŚrCzPtSoNdPnWtŚrCzPtSoNdPnWtŚrCzPtSoNdPnWtŚrCzPtSoNdPnWtŚrCz
123456789101112131415161718192021222324252627282930
Doroty, Wawrzyńca
Strona główna     Głosy Polonii    Felietony    Z wizytą w Muzeum Polskim w Ameryce
Głosy Polonii
Felietony
Z wizytą w Muzeum Polskim w Ameryce


Pobyt w Chicago można ograniczyć do zapoznania się z atrakcjami położonymi wzdłuż brzegów jeziora Michigan: trzeba podkreślić, że jest to naprawdę piękne miejsce i bardzo urozmaicone. Wzdłuż Michigan Ave. położone są np. najdroższe sklepy i liczne restauracje, ale w przysłowiowym zasięgu ręki są muzea, planetarium, akwarium. Można spędzić godziny na podziwianiu dzieł sztuki, ale równie dobrze wybrać się w podróż w stronę gwiazd. Co ciekawe w mieście łatwiej jest kupić przewodnik po centrum niż mapę całego Chicago, ale z drugiej strony trzeba zadać sobie pytanie: kogo ciekawią ulice położone kilka, kilkanaście przecznic od Lake Shore Drive?

Turystów tam nie ma i nikt ich nie zachęca, aby się tam wałęsali, ale jeżeli nie oddalimy się od downtown i wieżowców - wyniesiemy fałszywy obraz miasta. Centrum zachwyca, to fakt, oferuje mnóstwo atrakcji, to również fakt, ale jest to tylko uszminkowana wizytówka; olśni, ale nie pokaże tego codziennego, zwyczajnego oblicza.

Podobnie jest z pewnymi wyobrażeniami, pamiętam jak przed laty po raz pierwszy trafiłem do Hamtramck (polskie miasto w Detroit, serce dawnego Poletown) i przysłowiowa szczęka opadła mi w zadumaniu: ach, to tak jest naprawdę? Dziś muezzin wzywa współwyznawców na modlitwy, a polskość przeniosła się na tzw. mile. Dziś Sterling Heights i kościół p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej, to nowe centrum, czy raczej aspirujące do tego miana miejsce na mapie metropolii detroickiej. Czasy Jackowa, Wojciechowa, Sercowa itd. bezpowrotnie przeminęły, dziś szukając domu chyba już nikt nie przywiązuje wagi do tego, czy np. w pobliżu jest polski kościół.

I pozostają w starych dzielnicach polskie kościoły jako świadectwo wczorajszej świetności i jako wyrzut, że kolejne pokolenia nie wytrwały, usunęły się z takich czy innych względów; przeważnie chodziło, i chodzi, o nowych sąsiadów. Ale o tym może przy innej okazji, tym niemniej okolice Muzeum Polskiego w Ameryce nie zachęcają do pieszych wędrówek. Może się mylę, ale idąc od stacji kolejki elektrycznej przy Belmont w stronę Milwaukee Ave. i mijając tylko ludzi o znacznie ciemniejszej skórze - nie czułem się zbyt pewnie. To zapewne jakieś uprzedzenie, ale czy tylko?

A przecież w drugiej połowie XIX w. właśnie w tym miejscu zbudowano pierwszy polski kościół, wokół którego tworzyła się polska dzielnica. Na początku XX w. Zjednoczenie Polskiego Rzymsko Katolickiego w Ameryce (ZPRKwA) wystawiło imponujący, jak na owe czasy, budynek . Tym niemniej pół wieku później nasi rodacy zaczęli się przenosić w inne okolice. Myślę, że dużą rolę odegrało w tym procesie planowanie nowych autostrad w mieście. I w tym przypadku należy przypomnieć losy Poletown w Detroit: wystarczyło kilka autostrad krzyżujących się w okolicach dawnej polskiej dzielnicy, aby ta przestała istnieć. W efekcie nasi rodacy w Detroit już nigdy więcej nie byli w stanie wybrać np. własnego posła do stanowej legislatury. Poletown przeszło do historii, a ludzie rozproszyli się na terenie metropolii.

Budynek Muzeum Polskiego w Ameryce

Takie, i podobne, myśli błąkały mi się po głowie, kiedy obchodziłem Muzeum Polskie w Ameryce i najbliższą okolicę. Budynek, w którym mieści się Muzeum Polskie w Ameryce, to gmaszysko wiekowe, własność ZPRKwA. W przeszłości dokonywano przeróbek, remontów, ale nawet dla osoby, która po raz pierwszy trafia do muzeum, widoczna jest konieczność może nie tyle generalnego remontu, co pobudowania nowoczesnego ośrodka. Dodam, że mówimy nie tylko o muzeum, ale również archiwum i bibliotece; pozostałą część gmachu zajmują biura ZPRKwA.

Ponieważ do muzeum dotarłem przed godziną otwarcia, wszedłem także do biur Zjednoczenia: jak zwiedzać, to zwiedzać wszystko, prawda? Otrzymałem nawet garść broszurek, po czym grzecznie zasugerowano mi, że chociaż muzeum jeszcze jest zamknięte, to przecież w bibliotece też mogę dowiedzieć się czegoś interesującego.

Skorzystałem z propozycji, ale zanim wylądowalem w bibliotece - zwiedziłem salę dedykowaną Ignacemu Paderewskiemu; ciekawostką jest, że sprowadzono kompletne wyposażenie pokoju hotelowego, w którym Mistrz przeżył ostatnie chwile swego życia.

Muzeum posiada bardzo rozległe i cenne zbiory pamiątek po tym wybitnym Polaku, ale mnie najbardziej wzruszyło gęsie pióro z niewielkim orłem, którym Paderewski podpisał traktat pokojowy kończący I wojnę światową. Może to drobiazg, mało istotna pamiątka, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę ile Paderewski zrobił dla odzyskania niepodległości - dzięki swoim kontaktom w Stanach Zjednoczonych - to nawet pióro, którym podpisał porozumienia wersalskie, nabiera szczególnego znaczenia. Tym bardziej, że w roku 2009 Polska zrzekła się niepodległości na rzecz Unii Europejskiej...

Nie ma już dziś wybitnych patriotów? Warto pamiętać, że wieczne pióro, którym prezydent Lech Kaczyński chciał podpisać Traktat Lizboński, odmówiło posłuszeństwa i śp. Prezydent złożył podpis pożyczonym długopisem...

W bibliotece byłem tylko chwilę, zauważyłem informację, że na najbliższy weekend przygowywana jest wyprzedaż książek; nie mogłem pominąć takiej okazji, tym bardziej, że oczami wyobraźni widziałem polonijne białe kruki, wydawnictwa traktujące o Polonii, o jej życiu w przeszłości.
Dzięki uprzejmości pań z biblioteki trafiłem do sali, w której wykładano książki i przez godzinę mogłem spokojnie zapoznać się z tytułami.
Nie ukrywam, oferta była dla mnie zaskoczeniem - ale zaskoczeniem ujemnym. Co prawda książek było dość dużo, ale były to np. wydawane w PRL klasyki, sporo książek historycznych, ale też z tego okresu, a więc pozycje w większości bezwartościowe. Ale dzięki temu grzebaniu w starych książkach poznałem dyrektora muzeum, pana Jana Lorysia.

Okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem, kiedy dowiedział się, że interesuję się historią, zaprowadził mnie do innego pomieszczenia i zaproponował kupno... czapki sowieckiego sołdata, później czapki żołnierza byłego NRD, a nawet munduru polowego z epoki PRL. Co prawda do transakcji nie doszło, ale kupiłem zestaw kart pocztowych obrazujących epokę socjalizmu. Ale i kilka książek trafiło do torby, m.in. wydana przez Ossolineum w 1963 r. praca pt. "Ludność żydowska w Polsce w okresie międzywojennym", której autorem jest Szyja Bronsztejn. Ale też prof. Jędrzeja Giertycha monumentalny (500 stron) tom pierwszy książki o Dmowskim "Rola dziejowa Dmowskiego. Rok 1914". Tę książkę wydało w Chicago w 1968 r. Wydawnictwo Towarzystwa imienia Romana Dmowskiego.

Dyrektor Muzeum - p. Jan M. Loryś

Z dyrektorem Lorysiem ucięliśmy sobie dłuższą pogawędkę na piętrze, już we właściwym muzeum. Było trochę anegdotycznie, bo przecież człowieka w życiu nie widziałem na oczy, ale gdzieś w internecie mignęło mi jego oblicze i kiedy strzeliłem: pan Loryś? - okazało się, że trafiłem.

Trudne były początki Muzeum Polskiego.
Pierwszą placówkę muzealną poza granicami Polski stworzył w Rapperswil hrabia Plater; był rok 1869. Zbiory w roku 1923 zostały przeniesione do Polski, a we wrześniu 1939 r. część spłonęła w wyniku niemieckich bombardowań.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że pierwszy kustosz Muzeum Polskiego, Mieczysław Haiman, przygotował bodaj 8 tomów odpisów dokumentów, które z Rapperswil trafiły do Polski. Kiedy okazało się, że oryginały spłonęły - odpisy Haimana stały się bezcenną pamiątką! I są one w archiwum muzealnym.
W Chicago od 1881 r. działały Biblioteka Polska i Muzeum Narodowe założone z inicjatywy Henryka Kałłusowskiego. W roku 1912 zbiory przeniesiono do kolegium Związku Narodowego Polskiego w Cambridge Springs (Pensylwania); niestety, w 1931 r. pożar zniszczył je doszczętne.
W tym samym czasie pojawiały się apele, aby stworzyć polskie muzeum, aby cenne pamiątki nie trafiały na śmietnik. Tak było np. przed sejmem ZPRKwA w 1928 r. Trzy lata później delegaci z Chicago powtórzyli apel: "Polonja... tak liczna i zasobna nie ma ani jednej instytucji, ani jednego miejsca, w którym by można było składać dokumenty i dowody naszej pracy dla tutejszego kraju i Polski".
W roku 1935 prezes ZPRKwA, Józef Kania, przebywał w Polsce, zapoznał się z pracą muzeów, ich organizacją, tak więc po powrocie przystąpił do zdecydowanego działania, aby stworzyć archiwum i muzeum ZPRKwA. Po dziś dzień obie instytucje dzielą ten sam gmach.

Ekspozycje: po lewej - poświęcona Ignacemu J. Paderewskiemu, po prawej - popiersie Jana Pawła II i Lecha Wałęsy w głębi

Stałe ekspozycje muzeum, to przede wszystkim plakaty, obrazy, ale też stare książki, listy królów polskich; pamiątki po Paderewskim, Kościuszce. Są rzeźby religijne, ale też sanki królewskie. Dużą część zbiorów stanowią eksponaty Pawilonu Polskiego Wystawy Światowej, która odbyła się w 1939 r. w Nowym Jorku. Z powodu wybuchu wojny nie mogły wrócić do kraju. Na blogu muzeum można znaleźć informację na temat bardzo bogatych zbiorów plakatów. Wiosną i latem bieżącego roku chyba 120 prac przedstawiono w Polsce (przy okazji poddano je konserwacji).
Kiedy p. Loryś zapytał, czy znam filmy z serii Indiana Jones nie bardzo rozumiałem do czego zmierza, ale kiedy weszliśmy na zaplecze - zrozumiałem: w jednym z filmów końcowa scena, to pokazanie nieprzeliczonych skrzyń z zabytkami, których może nikt nigdy nie zobaczy. W Muzeum Polskim eksponaty na pewno nie są aż tak liczne, ale jest ich bardzo dużo i złożone są tak, aby zajmowały jak najmniej miejsca. Niestety, muzeum nie jest w stanie pokazać nam wszystkiego, mało tego, boryka się z poważnymi kłopotami finansowymi, co wpływa na bieżącą działalność. A cóż dopiero marzyć o przeprowadzce do nowoczesnego budynku, w którym można byłoby te skarby w profesjonalny sposób wyeksponować. Marzenie ściętej głowy?
Nie do końca, muzeum potrzebuje 100 tys. dol. rocznie na swoją działalność, czyli 4 tys. członków, którzy rocznie wpłacać będą po 25 dol. Ilu do tej pory udało się znaleźć? 900! Jak na miliony Polaków w USA nie jest to zbyt imponująca liczba, no i nie gwarantuje pokrycia kosztów działalności.

Jaka zatem przyszłość czeka Muzeum Polskie w Ameryce? Trzeba być optymistą, ale sam optymizm to zbyt mało, potrzebny jest "bogaty wujek", ktoś taki, jak Chimczuk w Windsor.

Przed kilkoma laty zmarły Chimczuk pozostawił miastu Windsor milion, czy może nawet dwa miliony, dolarów, ale pod jednym warunkiem: stworzone zostanie muzeum jego imienia. Po kilku latach debat, co z tym fantem zrobić, radni doszli do wniosku, że właściwie dlaczego nie i chyba nawet widziałem jakiś budynek z tablicą zawierającą jego nazwisko. Ale i o tym pamiętam, że człowiek ten kupował tylko przeceniony chleb, nie miał auta i nawet chyba pożyczał od rodziny, aby stworzyć odpowiedniej wielkości fundusz. Tak więc nie jest to przykład do naśladowania, ale jakiś większy testament...

Byłoby niepowetowaną stratą, gdyby zbiory Muzeum Polskiego w Ameryce uległy rozproszeniu, gdyby okazało się, że z braku funduszów zawiesi swą działalność. A tak swoją drogą trzeba zwrócić uwagę, że coraz trudniej jest utrzymać polską gazetę, polski program radiowy, czy nie przynoszące dochodu muzeum. Kolejny tego przykład, to zbiórka pieniędzy na ratowanie "Polskich Rozmaitości", programu radiowego, który w Detroit istnieje od lat trzydziestych ubiegłego wieku. Wydawać się mogło, że program redaktora Jerzego Różalskiego jest na tyle znany i ceniony, że nic mu nie zagraża, a jednak sytuacja ekonomiczna w Michigan, czy może dochody polonijnych biznesów na tyle zmalały, że coraz trudniej znaleźć tych, którzy wykupią reklamę.

Redaktor Różalski w minioną sobotę głośno się zastanawiał, jak to jest możliwe, że w Chicago istnieje kilkadziesiąt programów radiowych, a w Detroit upada tak zasłużony i właściwie jedyny...

Na zakończenie dodam, że z Muzeum Polskiego do Trójcowa (ok. 8 km) pieszo nie doszedłem - chociaż taki miałem zamiar. Upał, zakupione książki i... zdecydowałem się na miejski autobus.

O wędrówce po Jackowie i refleksjach z nią związanych następnym razem.

tekst i fotografie - Leszek Wyrzykowski
Kanada, 22 lipca 2010 r.






Dodaj komentarz

Treść


Podpis
Przepisz kod widoczny powyżej
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Stowarzyszenie Wspólnota Polska Senat Rzeczypospolitej Polskiej
O stronie    Mapa serwisu    Redakcja    Poczta    Współpraca

Copyright by Stowarzyszenie Wspólnota Polska
Strona finansowana przez SENAT RP